Kontakt

© 2018 by Stowarzyszenie Błękitna Atmosfera. Proudly created with Wix.com

Stowarzyszenie Błękitna Atmosfera

ul. Chochołowska 28

43-346 Bielsko Biała

​​Nip:547-217-14-15

KRS:0000658262

Tel: +48 33 300 33 53

Kredyty p. Iza      +48 517 011 547

E-mail: biuro@blekitnaatmosfera.pl

Projekty p. Marta +48 572 790 939

E-mail: projekty@blekitnaatmosfera.pl

Przydatne telefony:

Infolinia - +48 33 300 33 53

                +48 508 600 606

Woj. Śląskie

+48 510 662 001

+48 508 775 755

+48 794 611 800

+48 508 697 558

Woj. Małopolskie

+48 510 662 001

+48 510 682 007

Woj. Dolnośląskie 

+48 508 775 755

+48 510 662 001

Woj. Opolskie

+48 570 964 735

 

Woj. Pomorskie

+48 798 779 116

Współpraca partnerska:

                +48 798 779 116

Franczyza:

                +48 510 662 001

„Antysmogowa” taryfa w praktyce: dużo hałasu o wielkie NIC!

 

Od 30 grudnia obowiązuje nowe rozporządzenie taryfowe ministra energii, które w teorii ma promować grzanie się prądem. Dystrybutorzy na wyprzodki obniżają ceny za dostarczenie prądu, ale ogrzewanie elektryczne nie będzie specjalnie atrakcyjne, jeśli nie ocieplimy starych domów i budynków.

 

Antysmogowe taryfy obowiązują od kilku tygodni Ministerstwo, umożliwiając ich stosowanie do ogrzewania prądem chciało upiec co najmniej dwie pieczenie. Po pierwsze, zwiększyć popyt na energię w nocy, czyli przynajmniej częściowo choćby wypłycić „doliny nocne”, które polskiej energetyce zawodowej przysparzają masę kłopotów. Znaczna część elektrowni węglowych wtedy nie pracuje i czeka na włączenie rano, a takie „huśtanie” bardzo je zużywa.

 

A po drugie, resort chce skłonić użytkowników różnego rodzaju „kopciuchów” do zaprzestania zatruwania atmosfery toksycznymi wyziewami dzięki przerzuceniu się na prąd. W teorii brzmi pięknie, ale w zderzeniu z praktyką już nieco mniej.

 

W praktyce zmiana polega na  znaczącym obniżenie opłaty stałej za dostarczenie określonej ilości energii, pobieranej przez dystrybutora Na mocy rozporządzenia czterech największych dystrybutorów (spółki z grup kapitałowych czterech kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych) błyskawicznie przedstawiło nowe taryfy, a Prezes URE je zatwierdził.

 

Dystrybutorzy wprowadzili więc nową taryfę G12as (od antysmogowa ?), obowiązującą w godz. 22-6, w której to taryfie stawka opłaty stałej została obniżona.

 

Co ciekawe, kilka dni po zatwierdzeniu przez URE pierwszej obniżki – do poziomu 20-30 proc. pierwotnej opłaty, dystrybutorzy wystąpili o jeszcze większą obniżkę i ją uzyskali. Tym razem opłata spadła ok. dziesięciokrotnie w stosunku do zeszłego roku. Czyżby pierwsza obniżka nie satysfakcjonowała ministerstwa?

 

Zatem z końcem stycznia, kiedy decyzje URE się uprawomocnią, opłata stała dystrybutora za dostarczenie 1 MWh spadnie z przedziału 228-163 zł do 21-16 zł. Czyli odbiorcy zostanie w kieszeni od 208 do 147 za zużytą w nowej taryfie megawatogodzinę. Pamiętajmy jednak, że spada opłata za dystrybucję, za samą energię zapłacimy zgodnie z taryfą naszego sprzedawcy. I oczywiście chodzi jedynie o godziny 22-6, przez resztę doby w taryfie G12as opłaty są takie same jak w innych.

 

Jest jeszcze dodatkowy warunek skorzystania z nowej taryfy – obejmie ona  jedynie nadwyżkę zużycia energii w stosunku do tego samego okresu zeszłego roku. W domyśle chodzi o tych, którzy zostaną zachęceni i zaczną używać elektrycznego ogrzewania teraz. Zużycie z sezonu 2016-2017 pozostanie bazą do wyliczeń w następnych latach.

 

Od razu można zauważyć, że dla tych, którzy już ogrzewają się regularnie prądem, nie zmieni się nic. Ogrzewanie elektryczne to i tak dość droga impreza - według GUS w 2015 r. ogrzanie 1 m2 powierzchni mieszkalnej węglem kamiennym – wliczając w to zapewne droższe ciepło sieciowe - kosztowało 21 zł, a prądem – już 37 zł. Mało więc prawdopodobne, że korzystający z tej formy ogrzewania zaczną nagle zużywać więcej energii po nocach.

 

Z kolei „antysmogowość” w nazwie sugeruje, że pomysłodawcy liczą na to, że gospodarstwa domowe, będące źródłami smogu przerzucą się na ogrzewanie elektryczne. Rozglądając się po miastach, terenach podmiejskich i wiejskich źródła niskiej emisji od razu podzielić można na dwa typy: luźną zabudowę typu jednorodzinnego oraz stare kamienice.

 

Trudno nie zauważyć, że w znacznym stopniu pokrywa się to z wnioskami raportu Instytutu Badań Strukturalnych sprzed roku, w którym wskazano gruby najbardziej zagrożonych ubóstwem energetycznym. Według IBS można wyróżnić trzy: mieszkańców kamienic ogrzewanych węglem oraz mieszkańców starszych domów wiejskich, zarówno bez ogrzewania centralnego jak i z nim. Te ostatnie to zazwyczaj tzw. klocki, co najmniej dwu-, a często i trzy-kondygnacyjne okazałe budynki o dużej powierzchni i kubaturze.

 

Kolejna obserwacja jest taka, że wszystkie te typy często straszą z zewnątrz gołą cegłą, pustakami czy innym budulcem, o wiekowych oknach nie wspominając. Wniosek jest prosty, acz nieco poboczny do naszych rozważań – bez gruntownej termomodernizacji nic z ministerialnych pomysłów nie wyjdzie. Trudno sobie wyobrazić, by często ledwo otynkowany, ale za to pokaźny rozmiarowo „klocek” skutecznie ogrzać prądem. Sprawa zresztą wygląda identycznie w przypadku mniejszych, ale tak samo nie spełniających żadnych standardów izolacji domów jednorodzinnych.

 

A na terenach wiejskich, czy podmiejskich są to główni truciciele. Bez wplątywania się w obliczenia można zaryzykować tezę, że nowa taryfa tu niczego nie zmieni, bo ogrzanie prądem tego typu budynków bez żadnej ich modernizacji kosztowałoby majątek, a nawet z termomodernizacją – bardzo dużo. Mówiąc krótko, typowe starsze budynki jednorodzinne do ogrzewania energią elektryczną kompletnie się nie nadają.

 

Weźmy jednak prawdziwy przykład domu o powierzchni 160 m2, ale zbudowanego parę lat temu w najwyższym standardzie energetycznym. I co ważniejsze zaprojektowanego pod kątem ogrzewania elektrycznego grzejnikami konwektorowymi. Właścicielka, nadzwyczaj dbająca o efektywność energetyczną, udostępniła nam szczegółowe dane, dotyczące zużycia energii elektrycznej wyłącznie do ogrzewania.

 

Można więc potraktować ten przypadek jako wzorowy, zejście ze zużyciem energii i kosztami wydaje się już bardzo trudne. Jak widać, w sezonie grzewczym 2016/2017 właścicielka zużyła na ogrzewanie w sumie 5,327 MWh.

 

Czyli – w zależności od dystrybutora oszczędziłaby 1100-780 zł, jeżeli  – co ważne – maksymalnie wykorzystałaby do grzania godziny 22-6. Właśnie z tym założeniem tu pojawia się najpoważniejszy problem - bardzo trudno prognozować, ile kto zużyje w jakich godzinach, czyli w jakiej taryfie i – w efekcie – ile zapłaci.

 

Policzyliśmy za ogrzewanie zapłacą właściciele domów i mieszkań.

 

Czytaj dalej na portalu wysokienapiecie.pl

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Wyróżnione posty

Nowość moduł CSUN 320 half cut cells;)

January 21, 2019

1/10
Please reload

Ostatnie posty